Poniżej wypowiedź Jamesa Eldera - rzecznika UNICEF.
" Ponad 32 tys. dzieci w Nepalu ucierpiało w wyniku powodzi, która rozpoczęła się pod koniec sierpnia, gdy góra lodowa i skały obsunęły się do himalajskiej rzeki. Część miast i wsi wyglądają jak po wojnie. Naukowcy ostrzegają, że w miarę ocieplania się Himalajów tego typu katastrofy będą coraz częstsze, a kraje, które w najmniejszym stopniu przyczyniły się do zmiany klimatu, zostają z tym problemem sam na sam.
Czterdzieścioro czworo dzieci zostało uznanych za zmarłe a 5 285 osób nadal uważa się za zaginione. Liczba ta niestety wzrośnie.
Sześć tygodni po tragedii ból pozostaje codziennością. Szesnastoletnia Sahara straciła w powodzi matkę. Jak mówi, najtrudniej jest żyć bez najbliższej osoby. Choć jej społeczność dba o otoczenie, dzieci ponoszą nieproporcjonalnie wielkie konsekwencje kryzysu, w tym przerwę w edukacji oraz utratę poczucia bezpieczeństwa. Zapytałem Saharę, czy jej zdaniem zmiana klimatu miała swój udział w tej katastrofie. Odpowiedziała, że w szkole uczyły się, jak dbać o własne otoczenie. Jej społeczność robi wszystko, co w jej mocy, aby chronić ziemię wokół siebie. Sahara nie zrobiła nic, aby wywołać ten kryzys, a jednak dzieci takie jak ona ponoszą nieproporcjonalnie wielkie konsekwencje jego skutków – od przerwanej edukacji po utratę poczucia bezpieczeństwa i bliskich.
Naukowcy ostrożnie podchodzą do przypisywania jednej konkretnej katastrofy zmianie klimatu i słusznie. Jednak warunki, które za nią stoją, są dobrze znane. Himalaje ocieplają się około dwa razy szybciej niż globalna średnia. Lodowce kurczą się, wieczna zmarzlina topnieje, a lód i zamarznięty grunt, które utrzymują te zbocza w całości, ulegają osłabieniu
Zjawisko to sięga daleko poza granice Nepalu. Region Hindu Kush Himalaya gromadzi więcej lodu niż jakiekolwiek inne miejsce na Ziemi poza regionami polarnymi. W tych górach żyje 240 milionów ludzi. Kolejnych 1,65 miliarda mieszka w dole rzek i polega na rzekach zasilanych przez ten lód. To prawie dwa miliardy ludzi – około jedna czwarta ludzkości.
Ten system zostaje wyprowadzony z równowagi. Szybsze topnienie przynosi teraz więcej wody i większe ryzyko powodzi, a w przyszłości, wraz z zanikaniem lodowców, poważne niedobory. Oba te zjawiska napędzane są przez nagrzewającą się planetę.
Nepal odpowiada zaledwie za około 0,1 procent globalnych emisji gazów cieplarnianych. Mimo to dzieci, które ponoszą najmniejszą odpowiedzialność za kryzys klimatyczny, należą do osób doświadczających jego najcięższych konsekwencji.
Strony Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (UNFCCC) zgodziły się zapewnić finansowanie i wsparcie w celu zapobiegania, minimalizowania oraz reagowania na straty i szkody. W przypadku krajów takich jak Nepal zobowiązania te muszą przełożyć się na praktyczne wsparcie, które szybko dotrze do poszkodowanych społeczności. Takie finansowanie musi opierać się na grantach, być łatwo dostępne oraz odpowiadać na prawa i potrzeby dzieci.
Co mogą teraz zdziałać pieniądze?
Opowiem wam o Shushili i jej mężu, Jivanie.
Jivan jest głuchy i nie mówi. Shushila ma amputowaną kończynę. Razem założyli dwa małe biznesy: zakład krawiecki i herbaciarnię, a także posyłają trójkę swoich dzieci do płatnych szkół. Widziałem zdjęcia tych miejsc sprzed powodzi: jasne, przyjazne, pełne troski i sukcesu. Kupili własne mieszkanie.
Wtedy przyszła powódź. Woda wdarła się do ich domu na wysokość ponad dwóch metrów i zniszczyła oba biznesy. Uciekli w tym, co mieli na sobie, nie zabierając niczego więcej. Shushila powiedziała mi: »Może lepiej byłoby, gdybyśmy nie zdołali uciec«.
Oto stres i trauma wywołane brakiem działań w innych częściach świata. I właśnie po to służy finansowanie działań klimatycznych: aby pozwolić takiej rodzinie zacząć wszystko od nowa.
UNICEF wesparł rodzinę Shushili i Jivana pomocą gotówkową. Mając tak wiele potrzeb, na czym zdecydowali się skupić w pierwszej kolejności? Na swoich dzieciach. Książki, przybory szkolne i ubrania.
Jednorazowa wypłata oczywiście nie jest rozwiązaniem. Niezbędne jest stałe wsparcie finansowe dla tej rodziny oraz wielu tysięcy podobnych do niej.
Humanitarna pomoc gotówkowa stanowi część strategii zimowej UNICEF-u. Oprócz dystrybucji koców, wyprawek dla noworodków i ciepłej odzieży zimowej, gotówka daje ludziom godność samodzielnego decydowania o tym, czego najbardziej potrzebują nadchodzącej zimy. Niezależnie od tego, czy chodzi o opłacenie czynszu, utrzymanie dziewczynek w szkole, zakup gazu i paliwa, czy o fundusze na ponowne uruchomienie małych sklepów i biznesów.
A zima nadchodzi.
Na koniec powiedzmy jasno: ta katastrofa nie rozpoczęła się w momencie, gdy podniósł się poziom wody. Jeszcze przed powodziami ponad pół miliona dzieci w Nepalu było już narażonych na co najmniej trzy nakładające się na siebie zagrożenia klimatyczne i środowiskowe.
Katastrofy takie jak ta szkodzą dzieciom na trzy sposoby. Po pierwsze, niszczą niezbędne usługi. Tylko w tych powodziach uszkodzonych lub zniszczonych zostało 23 szkoły, 7 placówek medycznych i 64 systemy wodne. Po drugie, pozostawiają głębokie blizny emocjonalne, dlatego wsparcie psychospołeczne liczy się tak samo jak żywność, woda i schronienie. Po trzecie, narażają całe pokolenie na niebezpieczeństwo. Dzieci tracą możliwość nauki, a w kraju, w którym 28 procent młodych kobiet wydawano za mąż już w dzieciństwie, dziewczęta stają w obliczu jeszcze większego ryzyka wczesnych małżeństw.
Na koniec trochę pozytywnych wiadomości. Reakcja rządu, społeczności i ONZ jest kompleksowa. Widziałem nowe mosty zbudowane zaledwie kilka tygodni po tym, jak masa wody i skał zniszczyła taką infrastrukturę. W ciągu zaledwie kilku tygodni UNICEF wraz z partnerami zaszczepił ponad 68 tyś. osób przeciwko cholerze, przywrócił dostęp do wody dla 27 tyś. mieszkańców oraz pomógł tysiącom dzieci wrócić do miejsc nauki i zabawy. Udało nam się również połączyć pięćdziesiąt jeden dzieci z ich rodzinami.
Widziałem naszą odpowiedź wymalowaną na twarzach uśmiechniętych dzieci w namiotach szkolnych, w uldze mam trzymających niemowlęta i wyprawki dla noworodków oraz u dzieci objętych pozaszkolnym wsparciem psychologicznym. Jednakże, dopóki świat nie podejmie działań na rzecz redukcji ryzyka klimatycznego, będziemy stale wracać do tych samych dolin po każdej kolejnej powodzi i osuwisku, i za każdym razem na nowo zostawać z dziećmi, które płacą najwyższą cenę.
Dotyczy to Nepalu, całej Azji i Pacyfiku oraz całego świata"


