Podsumowanie wypowiedzi przedstawiciela UNICEF w Jemenie, Akhila Iyera, podczas dzisiejszego briefingu prasowego w Palais des Nations w Genewie.
Dzieci w całym Jemenie po raz kolejny ponoszą najcięższe konsekwencje eskalacji konfliktu. Pozwólcie, że dzisiejsze wystąpienie zacznę nie od liczby, lecz od dziecka. Wczoraj odwiedziłem ośrodek dla uchodźców wewnętrznych Al Firdous w Adenie i na własne oczy zobaczyłem pogłębiający się wpływ, jaki odnowione walki wywierają na dzieci i rodziny. Spotkałem tam czteroletniego Tahę w mobilnej klinice wspieranej przez UNICEF. Jego rodzina właśnie uciekła przed przemocą z dystryktu Mocha, oddalonego o jakieś 200 kilometrów, porzucając swój dom i dobytki. Taha cierpi na ciężkie ostre niedożywienie.
Uciekliśmy z niczym. Moją jedyną obawą było to, że stracę syna, zanim znajdziemy pomoc
- powiedziałam nam matka Tahy
Historia Tahy nie jest niestety odosobniona. To, przez co przechodzi on i jego rodzina, powtarza się w całym kraju, uderzając w populację już wcześniej osłabioną latami utrzymujących się kryzysów żywnościowych i żywieniowych. Przyspiesza kolejny błędny koło - takie, które dzieci w Jemenie znają aż nazbyt dobrze: konflikt napędza głód, a głód czyni dzieci bardziej podatnymi na konflikt.
W ciągu ostatnich tygodni, spośród prawie 2900 dzieci zbadanych przez mobilne zespoły ds. żywienia UNICEF na obszarach, gdzie zapewniono i umożliwiono bezpieczny dostęp humanitarny, ponad jedno na cztery dzieci cierpiało na ostre niedożywienie, a ponad 200 miało ciężkie ostre niedożywienie.
W całym kraju, jeszcze przed ostatnią falą nasilenia walk, ponad 2,2 miliona dzieci poniżej piątego roku życia było zagrożonych ostrym niedożywieniem w 2026 roku, a ponad pół miliona cierpiało na jego najbardziej zabójczą postać - ciężkie ostre niedożywienie.
Na tym ponurym tle dostęp do opieki zdrowotnej i leczenia niedożywienia ulega zakłóceniom. Dla zbyt wielu rodzin poszukiwanie jedzenia odbywa się teraz w ciągłym ruchu. Przez ostatnie trzy tygodnie prawie 130 tyś. osób (w tym szacunkowo 71 tyś. dzieci) zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Większość z nich przebywa jako uchodźcy wewnętrzni w południowo-zachodniej gubernatorstwie Taiz, nie mogąc przemieścić się w bezpieczniejsze miejsca z powodu walk, zablokowanych dróg lub braku transportu.
Niektóre rodziny były zmuszone do ucieczki nie raz, nie dwa, ale nawet sześć razy. Haifa, młoda matka, która uciekła z zachodniego wybrzeża Jemenu, powiedziała nam:
Odgłosy strzelaniny zbliżały się, a dom się trząsł. Nie miałam czasu na myślenie. Wiedziałam tylko, że muszę uciekać z rodziną.
Dzisiaj mieszkają w namiocie w ekstremalnych upałach, bez źródła dochodu i walcząc o jedzenie oraz leki. Wysiedlenia pozbawiło ich godności. Właśnie to robi wysiedlenie. Nie zabiera jedynie domu. Zabiera środki do życia.
Społeczność. Niezależność. Rutynę.
Pewność, że jutro będzie przypominać dzisiejszy dzień. Oprócz tego, że zbyt wiele dzieci zostało wyrwanych ze swoich domów, zapłaciły one już najwyższą cenę w tym konflikcie.
Od 3 września UNICEF zweryfikował, że co najmniej 15 dzieci zostało zabitych, a 14 rannych. Trzy kolejne osoby nadal uważa się za zaginione. Za każdym z tych dzieci stoi rodzic przeżywający niewyobrażalne cierpienie, żal, strach lub udrękę niepewności. Ucierpiał również system edukacji. W ostatnich tygodniach zamknięto lub zawieszono naukę w 243 szkołach, co dotknęło ponad 137 tyś. uczniów.
UNICEF rozszerza swoją pomoc doraźną, aby dotrzeć do nawet 231 tyś. osób w Jemenie, z których wiele to dzieci, za pośrednictwem mobilnych zespołów medycznych i żywieniowych, bezpiecznej wody, wsparcia dla placówek medycznych oraz usług ochrony dzieci. Pomoc humanitarna nie zastąpi jednak ochrony. Nie możemy nadal prosić dzieci, aby przeżywały to, z czym nigdy nie powinny się zetknąć. Wszystkie strony muszą chronić dzieci i cywilną infrastrukturę, przestrzegać międzynarodowego prawa humanitarnego oraz ułatwić bezpieczny i niezakłócony dostęp humanitarny. Dzieci, które tutaj spotkałem, nie mówią o geopolityce. Pytają o dom, szkołę, o ludzi, których zostawiły za sobą. Pytają, gdzie będą spać dzisiejszej nocy. To nie powinny być pytania definiujące dzieciństwo. Dzieci w Jemenie straciły już zbyt wiele przez konflikt. Nie powinny być zmuszone tracić więcej”.

