Odnotowano już 676 potwierdzonych przypadków i 136 zgonów. W najbliższych dniach liczba zakażonych wśród dzieci w DRK może wzrosnąć – ostrzega dr Douglas Noble, globalny koordynator UNICEF ds. sytuacji kryzysowych w zdrowiu publicznym.
„Wróciłem właśnie z Bunii. Obrazy, które tam zastałem, zostają w człowieku na zawsze.
Pierwsze, co mnie uderzyło, to kontekst sytuacyjny. Wschodnia Demokratyczna Republika Konga (DRK) od dziesięcioleci tkwi w konflikcie. Masowe wysiedlenia dotknęły tysiące rodzin. Szpitale i przychodnie stale borykają się z brakami zaopatrzenia. Ludność znajduje się w nieustannym ruchu – uciekając przed przemocą, przemieszczając się szlakami wydobywczymi czy poszukując pomocy – co skrajnie utrudnia monitorowanie sytuacji i reagowanie na kryzys.
Najmłodsi są w krytycznej sytuacji. W prowincji Ituri ponad połowa dzieci poniżej piątego roku życia cierpi na chroniczne niedożywienie. Ponad jedna piąta najmłodszych nigdy nie otrzymała nawet pierwszej dawki podstawowej szczepionki przeciw błonicy, tężcowi i krztuścowi, co stanowi bezpośredni wskaźnik paraliżu opieki medycznej. Mówimy o populacji już teraz skrajnie bezbronnej.
Ich zdolność do radzenia sobie z kolejnymi obciążeniami była napięta do granic możliwości. I wtedy pojawiła się ebola.
Poprzednie epidemie eboli w tym regionie pokazują, co to oznacza dla najmłodszych. Dzieci stanowiły znaczny odsetek chorych i jeszcze większy odsetek śmiertelnych ofiar – przy czym najwyższa śmiertelność dotyczyła niemowląt. Wiele z nich zostało osieroconych lub odseparowanych od bliskich.
Podczas mojej niedawnej wizyty w szpitalu Rwampara w Bunii – epicentrum epidemii – personel medyczny alarmował, że ludzie ze strachu przestali przychodzić na rutynowe badania. Kiedy rodziny rezygnują z opieki, dzieci omijają szczepienia, a inne choroby pozostają niewyleczone. W efekcie epidemia zbiera śmiertelne żniwo również tam, gdzie bezpośrednio nie dotarła.
Według stanu na 11 czerwca, w DRK odnotowano 676 potwierdzonych przypadków i 136 zgonów. Większość dotychczasowych zachorowań dotyczyła aktywnych zawodowo i społecznie dorosłych. Jednak w miarę rozwoju epidemii musimy liczyć się ze wzrostem transmisji domowej, co oznacza, że w najbliższych dniach wirus może dotknąć znacznie więcej dzieci.
Wczesne objawy u dzieci – gorączka, biegunka, wymioty, zmęczenie i utrata apetytu – są trudne do odróżnienia od innych chorób, m.in. powszechnej w Ituri malarii. Przez to tracimy bezcenny czas, zanim w ogóle pojawi się podejrzenie eboli.
W przypadku odmiany Bundibugyo nie ma zatwierdzonej szczepionki ani celowanego leczenia poza terapią wspomagającą. To oznacza, że naszymi głównymi narzędziami walki są gotowość, zapobieganie zakażeniom i ich kontrola oraz budowanie zrozumienia i zaufania społecznego.
Tego zaufania nie można brać za pewnik. Ostatni sondaż UNICEF U-Report przeprowadzony wśród 50 tysięcy młodych ludzi w DRK wykazał, że:
- dwie trzecie badanych nie wie, jak rozprzestrzenia się ebola ani jak się przed nią chronić,
- około jedna piąta nie wierzy, że choroba istnieje,
- blisko jedna trzecia nie zaakceptowałaby powrotu ozdrowieńca do swojej społeczności.
W jednym ze szpitali dowiedziałem się, że w pobliskim obozie dla przesiedleńców znajdują się zwłoki, których społeczność nie chce jeszcze wydać. Trwał dialog między medykami a ludnością, ale sytuacja ta przypomina, że budowanie wspólnego zrozumienia i zaufania jest kluczowe. Dlatego UNICEF współpracuje z partnerami, stawiając na zaangażowanie społeczności, edukację i poczucie odpowiedzialności za systemy ochrony zdrowia.
Sześciomiesięczny plan reagowania UNICEF zakłada dotarcie do 3,7 miliona osób. Dotychczasowe działania obejmują:
- Dostarczenie do Bunii 150 ton zaopatrzenia.
- Przeszkolenie i skierowanie do pracy ponad 1600 pracowników ochrony zdrowia i mobilizatorów społecznych.
- Wdrożenie 24 zespołów dekontaminacyjnych, które dotarły już do ponad 160 tys. gospodarstw domowych.
- Tworzenie bezpiecznych żłobków w placówkach blisko Centrów Leczenia Eboli – to przestrzenie, w których dzieci mają zapewnioną opiekę, podczas gdy ich rodzice przechodzą terapię. Nasza pierwsza taka placówka ruszy w Bunii w najbliższych dniach.
Potrzeba tego wsparcia jest ogromna. Nasi pracownicy terenowi dowiedzieli się o rodzinie, w której babcia, ojciec i matka zmarli na ebolę, pozostawiając zaledwie tygodniowe niemowlę, które jest teraz pod ścisłą obserwacją.
Epidemia przekroczyła już granicę z Ugandą, gdzie odnotowano 19 potwierdzonych przypadków i dwa zgony. Uganda pozostaje zagrożona, szczególnie wzdłuż liczącej 800 kilometrów, nieszczelnej granicy między oboma krajami. UNICEF wspiera tamtejszy plan reagowania w 37 dystryktach wysokiego ryzyka, w tym na obszarach przyjmujących uchodźców, w okręgach przygranicznych oraz w aglomeracji Kampali.
Chciałbym zakończyć stwierdzeniem, że możemy uchronić dzieci przed najgorszym. Szybkie wykrywanie, silna opieka pediatryczna, monitorowanie kontaktów oraz świadome i zaangażowane społeczności pomogą nam opanować tę epidemię.
To, czego teraz potrzebujemy, aby odnieść sukces, to zasoby, dostęp humanitarny i zaufanie ludności. UNICEF apeluje o 70,7 mln USD na najbliższe sześć miesięcy, z czego 17,4 mln USD wciąż nie ma pokrycia finansowego, co stanowi część szerszego kontynentalnego planu reagowania.
DRK i Uganda już wcześniej potrafiły okiełznać ebolę. Przy wsparciu społeczności międzynarodowej zrobią to ponownie”.
Dr Douglas Noble, globalny koordynator UNICEF ds. sytuacji kryzysowych w zdrowiu publicznym i globalny szef zespołu reagowania na ebolę




